piątek, 2 listopada 2012

Rozdział 5

Coś koło godziny 8 zwlekłam moje zwłoki z łóżka i podążyłam do łazienki. Tam wzięłam szybki relaksujący prysznic i ubrała się w TO . Do pępka wsadziła jeszcze kolczyk który wyglądał tak:
Do oczu jeszcze wsadziłam koloryzujące soczewki. Nie moja wina, że jestem odmieńcem i mam oczy w różnym kolorze. Dzięki nim moja matka chciała mnie zabić. Nieźle nie stwierdziła, że tylko czarownice i demony mają takie oczy. Tak więc od dziecka zaczęłam nosić różowe soczewki, ponieważ taki kolor oczu ma mój brat i tato. A moje naturalne oczy mają kolory takie:

Tak więc jako że lubię moje różowe oko to noszę różowe soczewki. ;) Ale ja głupia jestem wywód o swoich oczach robię ;). Włosy tylko rozczesałam i zostawiłam w moich naturalnych lokach tylko czapkę na nie założyłam. Z uśmiechem na ustach zeszłam zrobić śniadanie. Tak to już jest tak się jest jedyną kobietą w tym domu. Zeszłam do kuchni i postanowiłam, że zrobię czekoladowe naleśniki z bitą śmietaną i shaki czekoladowe. Nie moja wina, że szaleje za czekoladą. Postanowiłam zrobić trochę więcej porcji bo znając tatę to zaprosi chłopaków do nas. tak to już jest z moim ojczulkiem. Spałaszowałam moje śniadanko kiedy usłyszałam jakiś hałas na ulicy. Wyjrzałam przez okno, a tam stał Justin, Christian Pattie mama Justina i cały zespół. Mieli ze sobą transparenty "Kochamy cię Jewel" a także " będziemy tęsknić wariatko ". Wybiegłam z domu i mocno przytuliłam Pattie. Ona tylko powiedziała.
- Kocham cię skarbie i będę tęskniła.
- Ja ciebie też - powiedziałam z uśmiechem i krzyknęłam na całą ulicę - I was też kocham wariaci. Tamci tylko spojrzeli na mnie i zaczęli się chichrać jak debile tak samo ja. Pewnie zastanawiacie się dlaczego mama Justina mówi, że mnie kocha. Otóż pokochała mnie jak córkę którą zawsze chciała mnie. Nawet powiedziała mi, że mam do niej mówić mamo. Ja skorzystałam z tego otóż zawsze chciałam mieć mamę, a Pattie mi to umożliwiła. Do mojej rodzicielki nigdy tych słów nie powiem co do Pattie, np. " Kocham cię mamo" dla mnie tamta kobieta nie istnieje. A co najśmieszniejsze teraz ta kobieta co zowie się moją "mamusią" stoi w drzwiach swojego domu i się na nas lampi. A mój braciszek jak to on podbiegł do mnie krzycząc 
- Kocham cię - i mocno mnie przytulił.
- Ja ciebie też - odpowiedziałam.
Na co reszta wariatów czytaj zespołu tancerzy itp. rzuciła się na mnie i zaczęła mnie tulić. Spojrzałam po domach i ujrzałam, że mój tatuś stoi w drzwiach naszego domu  się śmieje a z domu obok nas w samych bokserkach stoją chłopcy z 1D i też się cieszą. Ja spojrzałam na nich pomachałam im i się zaczęłam śmiać. Po chwili znów mogłam oddychać jako, że debile mnie puścili. Nagle podszedł do mnie Christian z moimi ulubionymi różowymi różami.
- Jewel wiem że spieprzyłem nasz związek, ale chciałbym abyś przed naszym wyjazdem wybaczyła mi.
- wariacie kocham cię jak brata i już dawno ci wybaczyłam.
Chłopak spojrzał na mnie po czym uśmiechnął się jak najszerzej tylko mógł i wręczył mi kwiatki. Po chwili z kieszeni spodni wyjął pudełeczko i mi je podał. Otworzyłam je a tam ujrzałam piękną złotą bransoletkę z serduszkami na których było wygrawerowane Imię Chrisa, Justina i moje i BFF. U śmiechem rzuciłam się na chłopaka i mocno go przytuliłam i pocałowałam soczyście w polik. Chłopak tylko się uśmiechnął i poszedł w stronę Justina, któremu przybił piątkę. Niestety moi wariaci musieli już iść jako, że za godzinę mieli samolot. Pożegnałam ich i ze łzami w oczach weszłam do domu. A tam chłopcy z One Direction już zamieszkali w mojej kuchni i pałaszowali śniadanko. A nie mówiłam powiedziałam do siebie z uśmiechem. Wstawiłam kwiatki do wazonu i postanowiłam że dzisiejszy dzień spędzę z tatą i tymi wariatami. Może James pódzie z nami. ;) Mam taką nadzieję.

______________________________________________________________________
Ta da jest oto nowy rozdział. Jakbyście mogli to proszę o komentarze nawet te z najgorszą krytyką. Ponieważ nie wiem czy mi to wychodzi i czy nie przestać pisać ;)

niedziela, 28 października 2012

Rozdział 4

Po chwili usłyszałam pierwsze takty piosenki zaczęłam śpiewać i weszłam na scenę KLIK . Śpiewałam co raz pewniej później do tej pięknej piosenki dołączył Justin.
Oczami Nialla
Właśnie weszliśmy za kulisy kiedy leciała ostatnia piosenka Justina, Overboard śpiewał ją z jakąś dziewczyną. Nie powiem, ale miała cudowny głos. Ta piosenka normalnie mnie wzruszyła. Chłopcy się tylko zaśmiali, że mięczak jestem. A ja jak gdyby nigdy nic zaśmiałem się i zacząłem wcinać Haribo. Tak samo zrobiła reszta zespołu.
Oczami Jewel
Po zakończonej piosence zebrał się cały zespół bo właśnie tą piosenką kończyliśmy dzisiejszy show. Justin zaczął mówić do mikrofonu
- Dziękuje wam kochani za przyjście na dzisiejsze show. Bardzo chciałbym wam podziękować za dzisiejsze przyjście. Chciałbym też po gratulować całemu zespołowi za udany występ a w szczególności mojej przyjaciółce za piękne wykonanie piosenki dzięki której mogliśmy zakończyć to no a teraz zapraszam wszystkich na wielkie show One Direction. - Ostatnie 2 słowa wykrzyczał a fanki zaczęły drzeć ryjki jakby je ktoś rozrywał. Ja ze śmiechem zbiegłam z resztą zespołu drugim wejściem na kulisy a chłopcy z One Direction wbiegli pierwszym. Przybiłam piątkę ze wszystkimi tancerzami którzy mieli już wolne, a sama poszłam do garderoby po kwiaty które miałam wręczyć Liamowi śpiewając Sto Lat. Po 3 piosenkach nastąpiła cisza i mój tato zaczął mi kiwać głową, żebym wychodziła na scenę. Zaczęły lecieć pierwsze nuty piosenki więc szybko weszłam na scenę śpiewając :
Happy Birthday to You
Happy Birthday to You
Happy Birthday Dear Liam
Happy Birthday to You.
Tekst powtórzyłam 3 razy na szczęście za 2 razem dołączyli do mnie chłopcy. Po zakończonej piosence podeszłam do Liama i mocno go przytulając i wręczając kwiaty powiedziałam 
- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin dużo zdrowia szczęścia radości i jeszcze więcej tych głupków obok ciebie a także spełnienia wszystkich marzeń i rozwijania jeszcze bardziej tych już spełnionych.
 - Dziękuje za pamięć i nie wiem co powiedzieć.
- nic staruszku nic - zaśmiał się Louis. I po chwili każdy już się śmiał. Ja zeszłam ze sceny i po 5 min pojechałam do domu. W domu poszłam do pokoju i bez przebierania się tylko zdjęłam buty poszłam spać. Mam nadzieję że będę spała dobrze i będę miała tylko radosne sny ;).


_________________________________________________________________________________
Witam dziękuje za czytanie moich wypocin. I jestem szczęśliwa widząc, że ktoś to czyta, ale mam prośbę jakby tak od czasu do czasu ktoś napisał komentarz świat by się nie zawalił. ALe i tak dziękuje, że jesteście i chciałabym zaprosić was na bloga, który piszę wraz z moją przyjaciółką Carotką  http://storyfromonedirection.blogspot.com/ Kocham was i pozdrawiam ;*

piątek, 26 października 2012

Rozdział 3

Nie kto inny tylko mój brat bliźniak James. Z szokiem leżałam nadal na podłodze, gdy z salonu wybiegł tato, 5 chłopaków i Danielle. Ej stop wróć Danielle. 
- Danielle - wydarłam ryja. Ta na mnie spojrzała i wybuchnęła śmiechem zaraz do niej dołączył mój brat i tato. Tylko jeden z chłopaków był na tyle ogarnięty że podszedł do mnie i pomógł mi się podnieść. Ja ze śmiechem przyjęłam jego dłoń i podniosłam z podłogi moje zacne 4-literki i rzuciłam się na Jamesa. Ten tylko złapał mnie za biodra i uniósł okręcając się ze mną i nadal się śmiałam ja nie byłam dłużna i po chwili też się chichrałam jak głupia. Po chwili James mnie postawił na podłodze, a ja podeszłam do Danielle i ją przytuliłam. 
- Cześć mała coś ty z włosami zrobiła - zapytała mnie Dan. Ja spojrzałam tylko na moje włosy chwyciłam końcówkę warkocza i powiedziałam słodkim głosikiem.
- Ja niccccc przecież są takie jak dawniej oj staruszko chyba masz przewidzenia - i jak to ja zaczęłam się śmiać. Po chwili mój tato poprosił o ciszę i zaczął mówić.
- To tak chłopcy ta nie ogarnięta dziewoja to moja córeczka Jewel, a wasz główny gitarzysta to jej brat - powiedział to tak śmiesznym głosem, że już po chwili każdy zwijał się ze śmiechu - No to teraz chłopcy przedstawcie się tej uroczej niewiaście - powiedział tatulek z błyskiem w oku.
Pierwszy ogarnął się Brunet o brązowych oczach który pomógł mi się podnieść podszedł do mnie, złapał mnie za dłoń i całując mnie w nią powiedział.
- Urocza niewiasto me imię to Liam Payne, jestem rycerzem o to tej damy stojącej obok ciebie  - to mówiąc spojrzał na Dan. Ja zaśmiałam się cicho a później już wszyscy chłopcy zaczęli się ze mną witać ale już spokojnie. Więc poznałam Louisa Tomlisona, Harrego Stylesa, Zayna Malika i Nialla Horana. Pogadaliśmy trochę, poplotkowałam z Danielle i niestety, ale musiała iść na próbę. Po 10 min doszłam do celu i weszłam na sale. A tam na scenie byli ustawieni tańcerze, Justin i Christian Beadles ( Chris to niestety mój ex-chłopak ) i mieli każdy różową róże i wielki transparent "Będzie nam ciebie brakowało". Ze łzami w oczach podeszłam do każdego po kolei i odbierając kwiatki mocno ich przytuliłam. Jako, że do koncertu zostało nam jeszcze tylko 2 godziny to wzieliśmy się za próbę. Półgodziny przed koncertem przyszedł do mnie załamany Justin 
- Justin co się dzieje.
- Selena nie przyjechała bo ma zapalenie gardłą i nie mam z kim zaśpiewać Overboard, a po za tym dzisiaj są urodziny jednego z członków One Direction i ona miała śpiewać mu sto lat.
W tym momencie jak to mówił wszedł mój tatulek i powiedział tylko.
- Jewel zaśpiewa umie to doskonale a głos też ma.
- Ale tato ja nie umiem śpiewać.
Ale nikt mnie nie słuchał, Justin z uśmiechem na ustach zaczął mnie pzytulać i mówić że bardzo dziękuje. Więc nie miałam nic do gadania. Jednym słowem mam przesrane. Jako, że występ zaraz miał się zacząć poszłam do garderoby się przebrać założyłam to:



Włosy związałam tak:
Ubrana poszła jeszcze do makijażystki. Ta naniosła tylko na moje powieki zielony cień i dała mój ulubiony czekoladowy błyszczyk. Z uśmiechem na ustach poszłam za kulisy. Wszyscy zaczęliśmy się modlić o powodzenie na występie to już taka nasz tradycja. Po czym wyszliśmy na scenę bo DJ już zapowiedział Justina najpierw tańczyliśmy do Boyfriend wyglądało to tak :TAK później leciało jeszcze kilka piosenek do których tańczyliśmy. W końcu była mała przerwa w której miałam się przebrać do występu śpiewanego i tak już pozostać, aż zaśpiewam sto lat. Poszłam do garderoby i ubrałam to:
Tak. Gotowa czekałam na występ.....